Frontman

Frontman to bardzo ważna persona w życiu aspergerowca. Ale wyczerpujących informacji na temat tego pojęcia próżno szukać w literaturze fachowej. Tak naprawdę, to sam je zdefiniowałem.

Dla każdego aspergerowca frontman może być nieocenioną pomocą. Jest buforem pomiędzy nim, a Okrutnym i Wrogim Światem. Nie musi to był koniecznie jedna osoba. W moim przypadku tym buforem był najczęściej Tata. Pomagał mi nawiązywać kontakty, oswajać nowe sytuacje i nowych ludzi. Był jak tłumacz, adwokat i ochroniarz w jednym.

„Tata był twoim frontmanem” – powiedziała kiedyś Ania. Trafiła Strzałą Patriot w sedno tarczy, wypalając w niej wielką dymiącą dziurę. Przypomniała mi się historia mojego ulubionego zespołu Genesis. Peter Gabriel był frontmanem, na nim skupiały się kamery, uwaga mediów i publiczności. On stał z przodu i robił show, podczas gdy pozostali muzycy siedzieli na stołeczkach z tyłu – i robili w spokoju swoją robotę.

Tata był jak Peter Gabriel – na przodzie sceny. Ja wolałem być jak Tony Banks – z tyłu, blisko kulis, bez kontaktu. Razem byliśmy czasem nawet lepsi, niż Genesis! Bez frontmana poczułem się jak rycerz idący na wojnę bez zbroi, w samych gaciach, z drewnianym kijem zamiast miecza.

Jak teraz wygrać tę wojnę?